Nie oszukuj kalkulacji OC

Jak mówi stare polskie przysłowie – kłamstwo nie popłaca

Jak wie każde dziecko – kłamstwo nie popłaca. Można to odnieść także do spraw związanych z komunikacją, a dokładniej z ubezpieczeniem komunikacyjnym. Jeżeli wprowadzimy w błąd policjanta, firmę ubezpieczeniową czy urzędnika, w razie wykrycia kłamstwa możemy popaść w kłopoty, włącznie z karą pozbawienia wolności.

Często ludzie kłamią by uzyskać dzięki temu jakąś korzyść. Na przykład by zaoszczędzić na ubezpieczeniu samochodu. Jednak wprowadzenie w błąd ubezpieczyciela poprzez podanie nieprawidłowej ilości zniżek może nas sporo kosztować. Za takie przewinienie przewidziana jest kara nawet do ośmiu lat więzienia. Oczywiście za przekłamanie zniżek nie grozi nam więzienie, ale musimy się liczyć z konsekwencjami finansowymi. Jednak, jeżeli wprowadzimy w błąd policjanta może się zdarzyć, że pójdziemy za kratki.

W jakich sytuacjach kierowcy najczęściej oszukują?

Przede wszystkim jest to zatajenie kolizji. Jeżeli kupujemy ubezpieczenie w pakiecie za bezszkodową jazdę możemy uzyskać spore zniżki. Kiedyś było łatwiej oszukać, ponieważ firmy czasem po prostu pytały się o zniżki z poprzednich towarzystw. Teraz jest trudniej przekłamać informację o bezszkodowości, ponieważ ubezpieczyciele korzystają z baz danych, w których bez problemu mogą prześwietlić kierowcę pod kątem historii ubezpieczenia. Taka baza danych dostępna jest na stronie Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Szacuje się, że oszukać udaje się około 10% kierowcom. Jeżeli nasze oszustwo zostanie wykryte, będziemy musieli uiścić odpowiednią kwotę, natomiast umowa Autocasco może zostać anulowana.

Kolejnym sposobem na naciągnięcie ubezpieczyciela jest zgłoszenie się do ubezpieczyciela rzekomego sprawcy z oświadczeniem o szkodzie. Oczywiście stłuczki nie było, a auto zostało rozbite w inny sposób. Zdarza się także, że stłuczka jest zaplanowana w celu wyłudzenia pieniędzy. Jednak nie jest tak łatwo. Towarzystwa ubezpieczeniowe zatrudniają specjalistów, których zadaniem jest orzeczenie czy szkody zgadzają się z opisem zdarzenia. Potrafią oni wychwycić próbę oszustwa. Ubezpieczyciele często korzystają z bazy danych Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, przez co mogą wychwycić auta, które zbyt często uczestniczą w wypadku. Za tego typu oszustwa grozi kara pozbawienia wolności do pięciu lat.

Kolejnym sposobem jest podrobiona umowa kupna – sprzedaży pojazdu. Najczęściej wygląda to tak, że na przykład sprowadzając auto z Niemiec sprzedawca daje dokumenty takie jak dowód rejestracyjny i brief. Nabywca spisuje fałszywą umowę między sobą a osobą wpisaną w briefie. Taka umowa jest potrzebna by zarejestrować pojazd w Polsce. Urzędnik w starostwie może dopatrzyć się, że auto rejestruje inna osoba, niż jest w briefie. Urzędnik może skontaktować się z właściwym wydziałem komunikacji w Niemczech. Kierowcy za taki przekręt grozi nawet kara pozbawienia wolności do 5 lat.

Następnym przykładem kłamstwa kierowców jest zatajenie ilości punktów karnych przy kontroli policyjnej. Policjant podczas kontroli pyta kierowcę ile ma punktów karnych. Mundurowi mogą sprawdzić ten stan poprzez radiostację lub terminal. Może nie uzyskać dokładnej informacji o ilości punktów karnych. Oczywiście konsekwencji takiego kłamstwa właściwie nie ma, może za wyjątkiem nadmiernej skrupulatności za strony stróżów prawa.

Kierowcy, którzy jeżdżą bez odpowiednich uprawnień, niestety nie pomoże tłumaczenie podczas kontroli, że prawo jazdy zostało w domu. Ponadto jeżeli uprawnienia zostały odebrane wyrokiem sądu, kierowca powinien zwrócić dokument. Policjant podczas kontroli może sprawdzić w bazie Cepik czy dany kierowca uprawnienia posiada czy też nie. Za oszukanie policjanta w tej materii nie grozi kara, no może oprócz mandatu w wysokości 500 zł za brak uprawnień. Policjant może ponadto zabronić dalszej jazdy i odholować pojazd na parking policyjny. Jeżeli kierowca prowadzi pojazd pomimo wyroku zakazującego może podlegać karze pozbawienia wolności do trzech lat.

Kolejny powód do kłamstwa to brak polisy OC. W przypadku kontroli policyjnej i braku dowodu poświadczającego wykupienie polisy OC, policja wystawi mandat w wysokości 50 zł i skieruje zapytanie do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego czy kierowca rzeczywiście posiada polisę ubezpieczenia OC. Jeżeli polisy kierowca nie posiada za oszukanie policjanta nic mu nie grozi. Jednak Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny ma prawo wystawić karę w wysokości niemal dwóch tysięcy złotych.

Podczas kontroli policyjnej może wyjść na jaw także brak ważnego badania technicznego lub próba oszukania, że takie badanie przeszedł. Jeżeli policjant połączy fakt bardzo słabego stanu technicznego z wbitą niedawno pieczątką potwierdzającą pozytywne przejście badania technicznego, może okazać się, że pieczątka jest sfałszowana. Za takie praktyki grozi do pięciu lat więzienia.

Dodaj komentarz

Komentarz
Podpis* e-mail *

 

Komentarze użytkowników

  • 6 października 2011 08:43
    Anatol pisze:

    Lepiej z firmami ubezpieczeniowymi nie zaczynać, tylko zlecić dochodzenie odszkodowania odpowiedniej kancelarii, typu EuCO i mieć święty spokój, bo z urzędnikami jeszcze nikt do ładu nie doszedł.